Maszyna outboundowa,
własność Twojego zespołu.
Projektujemy, budujemy i prowadzimy system, który umawia Ci spotkania B2B: na Twoich domenach, w Twoim CRM, wersjonowany w repo, do którego masz pełny wgląd.
Siedziba w UE, doświadczenie w USA, UK i DACH.
Outbound w większości firm nie jest zepsuty. On nigdy nie został zbudowany.
Przeciętny scale-up ma 8–15 narzędzi GTM, które ze sobą nie rozmawiają. Każde dokupione osobno, kiedy wypływał kolejny problem. Masowy cold email dostaje dziś niecałe 2% odpowiedzi i ten wynik dalej spada. Autonomiczne AI SDR-y traciły 50–70% klientów w ciągu roku. Automatyzacja bez systemu sprawia tylko tyle, że stara maszyna psuje się szybciej.
Działa co innego: kilka narzędzi spiętych konkretną hipotezą o tym, kim jest Twój klient. Sygnały decydują, kto i kiedy. Agenci robią robotę, a człowiek zatwierdza każdą wysyłkę. Co tydzień maszyna staje przed jednym pytaniem: zabić, iterować czy skalować. Outbound zbudowany w ten sposób dalej ma reply rate 15–25%, bo trafia do ludzi dokładnie wtedy, kiedy faktycznie są w ruchu.
Budujemy infrastrukturę, nie kampanie.
Cztery stałe, których się trzymamy.
- Wszystko jest Twoje
Twoje licencje, Twoje domeny, Twoje dane, Twoje repo. Agencja wynajmuje Ci wyniki. My budujemy Ci system na własność, który zostaje z Tobą, kiedy nas już nie ma.
- Koszt spotkania spada z czasem
Firmy rozliczane za spotkanie kosztują w 24. miesiącu tyle samo co w pierwszym. System z każdym miesiącem procentuje: cieplejsze domeny, ostrzejsze sygnały, lepsze hipotezy. Zobacz wyliczenia.
- Agenci działają, odpowiada człowiek
Zespoły łączące ludzi i AI wielokrotnie ogrywają pełną autonomię. Każde działanie outboundowe przechodzi przez bramkę akceptacji, a odpowiedzialność bierzemy na siebie, na piśmie, w SLA.
- GTM jako kod
Workflowy wersjonujemy, diffujemy i reviewujemy jak kod. Zero klikania po panelach, zero wiedzy zamkniętej w czyjejś głowie. Osoba, którą kiedyś zatrudnisz na etat, przejmie działający, udokumentowany system.
Jak wygląda współpraca.
Każda współpraca zaczyna się od krótkiej płatnej diagnozy: dwa tygodnie w Twoim stacku, danych i procesach, po których dostajesz architekturę do wdrożenia z nami albo bez nas. Często razem z listą narzędzi, z których warto zrezygnować. Jeśli pasujemy do siebie, budujemy system w cztery do ośmiu tygodni, a potem prowadzimy go w ramach SLA: monitoring, iteracje i cotygodniowy rytm eksperymentów z Twoim zespołem. Kiedy maszyna już działa i konwertuje, chętnie wiążemy część honorarium ze spotkaniami, które umawia.
Każdą współpracę wyceniamy indywidualnie i prowadzimy jednocześnie tylko kilku klientów. Jeśli nie mamy sensu w Twojej sytuacji, powiemy to na pierwszej rozmowie. Czasem najuczciwsza rada brzmi: jeszcze nas nie potrzebujesz.
Małe z założenia.
GTME to z premedytacją małe studio inżynierskie: sami seniorzy, zero account managerów, zero juniorów uczących się na Twoim budżecie. Twój system projektują te same osoby, które potem go budują i prowadzą, od początku do końca.
Skala bierze się z maszynerii, nie z headcountu: wersjonowana biblioteka playbooków, agenci, którzy robią robotę wykonawczą, i monitoring, który czuwa nad każdym systemem klienta dzień i noc. Dzięki temu mały senioralny zespół dowozi to, na co agencja potrzebowała całego działu, z jakością, która zostaje w jednych rękach.
Wszystko masz na piśmie, od dokumentacji architektury po cotygodniowe werdykty eksperymentów. Kiedy piszesz maila, odpowiada Ci osoba, która prowadzi Twój system. I tak już zostanie.
Powiedz nam, co blokuje Twój pipeline.
Three fields. A odpowiadamy w jeden dzień roboczy.